Kraków - moje miasto

Witryna w budowie

Strona umieszczona na serwerze darmowych kont Friko.pl

BuiltWithNOF
Wawel - intro

Zagadki wawelskiego wzgórza

 

 

 

25.04.2000
Geoturystyka dla każdego

 

Artykuł z gazety: “Dziennik Polski”

 

 

 

Wzgórze Wawelskie wznosi się od 25 do 30 metrów ponad otaczający je teren, stanowiąc w ten sposób najwyższy punkt w śródmieściu Krakowa. Ma owalny zarys, długość około 720 m i szerokość 350 m. Jeżeli zaczniemy analizować budowę wewnętrzną wzgórza, to okaże się, że jego rdzeń tworzą wapienie wieku jurajskiego. Ponad wapieniami występują sporadycznie iły starszego trzeciorzędu, a jeszcze wyżej piaski. Bezpośrednio pod powierzchnią terenu, prawie na całej powierzchni wzgórza, znajdują się sztuczne nasypy, utworzone ręką człowieka. Ich położenie wiąże się z historią i prehistorią Wawelu. Badanie przyrodniczego układu skał i pustek, którym się zajmujemy, może pomóc w rozwikłaniu wielu zagadek.

Na czym stoi Wawel?
Górna powierzchnia skały budującej Wzgórze Wawelskie, rozpoznana dzięki badaniom archeologicznym, jest bardzo nierówna. Różnice wysokości dochodzą do 10 m. Najwyższy punkt (229 m n.p.m.) znajduje się pod zachodnim skrzydłem zamku. Na brzegach wzgórza widoczne są kilkumetrowe obniżenia skał, np. w pobliżu Baszty Senatorskiej, a także na wschód od Katedry. Występują także mniejsze nierówności powstałe na skutek krasowego rozpuszczania skały wapiennej przez wodę. Na Dziedzińcu Arkadowym takie zagłębienia są gdzieniegdzie wypełnione piaskiem zawierającym wyroby krzemienne. Jest to ślad pobytu prehistorycznego człowieka.
Zabudowa Wawelu była od dawna przysposabiana do obrony. Oczywiście wykorzystywano naturalną rzeźbę skały do posadowienia wałów, palisady i murów. Obecne mury obronne otaczające Wawel od strony Wisły pochodzą z połowy XIX wieku. Kwadratowa Baszta Złodziejska, a także położona dalej na wschód Baszta Sandomierska pochodzą z XIV-XV wieku. Pomiędzy nimi - na skwerze - widoczny jest niski murek informujący o przebiegu łączących je średniowiecznych murów obronnych. Jest on zaznaczony także na drodze. Znajdujący się w pobliżu wielki, ceglany budynek jest XIX-wiecznym szpitalem. Wiele takich budowli i wyłomów w skałach przekształciło powierzchnię wzgórza. Trudno dziś odczytać jego naturalne rysy i budowę.

Jeden ze zrębów
Patrząc z Wawelu na zachód widzimy wzgórze Świętej Bronisławy, na którym usypany jest kopiec Kościuszki. Ku południowemu zachodowi znajdują się Skały Twardowskiego, a następnie wzgórze Kapelanka i na samym południu Podgórze. Przed nim znajduje się niepozorna Skałka. Wszystkie te wyniosłości zbudowane są, podobnie jak Wawel, z wapieni jurajskich. Pierwotnie stanowiły jednolitą płytę, która została podzielona na bloki. Zostały one następnie poprzesuwane w pionie, wzdłuż linii uskoków.
 

 

Wymienione wzniesienia tworzą tzw. zręby tektoniczne. Pomiędzy nimi znajdują się obniżenia, zwane zapadliskami tektonicznymi, wypełnione iłami miocenu. W ten sposób, obok siebie, na jednej i tej samej wysokości znajdowały się twarde wapienie i miękkie, nieodporne iły. Z biegiem czasu iły zostały częściowo usunięte przez płynące wody. W ten sposób pomiędzy zrębowymi pagórkami jury powstały obniżenia wypełnione iłami miocenu. W obniżeniach, na powierzchni terenu, występują osady dawnych rzek, zaliczane do czwartorzędu. Na południe od wymienionych wzniesień widoczne są wzgórza przynależne już do Karpat. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć nawet Tatry i Babią Górę.

Którędy płynęła Wisła?
U podnóża Wawelu wije się Wisła. Jej obecne koryto nie jest odwieczne, ani całkiem naturalne. Średniowieczne władze miasta dbały, by koryto rzeki, a zatem także przystanie, magazyny itp., znajdowały się jak najbliżej miasta. Stąd też, zapewne już w czasach Kazimierza Wielkiego, naprzeciwko Skałki zbudowano tamę, która kierowała Wisłę w dzisiejszą ulicę Dietla, a następnie wzdłuż ul. Daszyńskiego. W ten sposób rzeka oddzielała dawny Kraków od miasta Kazimierz. Tama była wielokrotnie naprawiana; ostatecznemu zniszczeniu uległa za czasów Jana III Sobieskiego. Od tej pory, na południe od Wawelu, Wisła płynie tak jak obecnie. Stare koryto zasypano ostatecznie w 1877 roku.
Druga tama znajdowała się naprzeciw klasztoru Norbertanek, uniemożliwiając Wiśle skręcanie w kierunku Dębnik. Również i ta tama była wielokrotnie niszczona i naprawiana (ostatni raz za czasów Jana III Sobieskiego). Obszar położony pomiędzy wzgórzami Podgórza, Kapelanki, Skał Twardowskiego, Wawelem i Starym Miastem był wielokrotnie zalewany. Ostatnia wielka powódź, której zasięg wyznaczony jest już na mapach, miała miejsce w czasie wojen napoleońskich - w 1813 roku.
W czasie powodzi w lipcu 1997 roku pod wodą znajdowała się najniższa część przęseł Mostu Dębnickiego, a poziom wody w korycie znajdował się tylko 90 cm poniżej korony wałów. Po powodziach bulwary nad Wisłą są pokryte ciemnoszarymi namułami. Jest to tzw. mada przemysłowa, bardzo zanieczyszczona metalami ciężkimi (kadm, cynk, ołów i inne), których zawartość jest od kilkunastu do ponad 100 razy większa niż w osadach naturalnych.

 

Wawel - warstwy geologiczne wzgórza

Wawel - warstwy geologiczne wzgórza
 

 

 

Skąd mieszkańcy Wawelu czerpali wodę?
Zachowało się kilka studni. Jedna z nich znajduje się na wschód od Dziedzińca Arkadowego, w piwnicach zamku królewskiego. Wydrążona w wapieniach jurajskich ma głębokość około 35 metrów. Poziom wody w studni zamkowej leży na wysokości około 198,5 m n.p.m. W przybliżeniu jest on taki jak poziom wody w Wiśle i sąsiednich studniach odwadniających teren pod Wawelem, gdyż wody w szczelinach wapiennych łatwo się komunikują. Warto dodać, że studnię tę wykorzystywali po II wojnie światowej mieszkańcy Wawelu, w czasie, gdy woda z Wisły dostarczana wodociągami była skażona fenolem. W XIX wieku na Wawelu znajdowały się jeszcze dwie studnie, położone w rejonie Smoczej Jamy.
W odległości około l km na zachód od Wawelu na skwerze koło Mostu Dębnickiego znajdowała się studnia wiercona, z której jeszcze kilka lat temu mieszkańcy Krakowa mogli pobierać dobrą wodę pitną. Woda pochodzi ze spękanych wapieni jurajskich przykrytych 49-metrową warstwą iłów miocenu, nad którymi leżą z kolei piaski i żwiry czwartorzędu oraz nasypy (łącznie około 10 m). Woda znajdowała się tu pod ciśnieniem artezyjskim i wypływała bez pompowania. Dzięki dobrej izolacji od Wisły, nie była skażona.
 

 

Smocza Jama
Krakowska Smocza Jama jest swoistym unikatem. Pominiemy tu wątek legendarny, osnuty na kanwie tajemniczych kości, znajdowanych zresztą w wielu jaskiniach, których we wczesnym średniowieczu nie umiano przypisać żadnemu ze współczesnych gatunków zwierząt. Uznano więc, że są to resztki smoków. Współczesna paleontologia określa je zwykle jako kości niedźwiedzia jaskiniowego.
Kości "smocze" były od dawna wydobywane, odgrywały bowiem wielką rolę w ludowej magii. Po sproszkowaniu podawano je gorączkującym i chorym na padaczkę. Rychło więc przetrzebiono znane i łatwo dostępne jaskinie, takie jak ta pod Wawelem, a kiedy w drugiej połowie XIX wieku przyszedł czas na badania geologiczno-antropologiczne namuliska - z inicjatywy Akademii Umiejętności - nie znaleziono już w Smoczej Jamie żadnych, godnych uwagi śladów obecności zwierząt, ani człowieka pierwotnego.

 

Plan Smoczej Jamy

 

Plan Smoczej Jamy

 

 

 

Od spelunki do turystycznej atrakcji
Były za to w pieczarze śmieci po specyficznych gościach ciemnej spelunki. W XVI wieku mieszkała tu niejaka Anna, na przełomie XVII i XVIII wieku u wylotu mieścił się szynk, opisany nie przypadkiem w księdze o chorobach wenerycznych, potem - w czasie budowy twierdzy z końcem XVIII wieku, aż po 1830 r. i "porządków" austriackich na Wawelu - zasypano ją gruzem i zamurowano. Pozostawienie naturalnego korytarza w skałach pod fortecą byłoby niedopuszczalnym błędem.
Krakowianie, przeciwnie do władz austriackich, zmierzali do udostępnienia jaskini, zarówno z pobudek romantycznych, jak i patriotycznych, gdyż przypominała zwycięskiego Kraka i podtrzymywała świadomość prastarego dziedzictwa. W okresie Wolnego Miasta Krakowa jaskinia została oczyszczona "kosztem własnym" Floriana Straszewskiego, twórcy Plant, i 6 czerwca 1842 roku otwarta dla turystyki publicznej. Jest to chyba najwcześniejsza data w popularyzacji polskich jaskiń. Ale już w 1846 roku, po upadku powstania krakowskiego, zamurowano wejście od strony Wisły. Wkrótce jednak otwarto - kontrolowany przez dowódcę garnizonu - dostęp od góry, z ówczesnych murów zewnętrznych, budując schody drewniane. Wśród nielicznych wizytujących zszedł nimi do jaskini w 1851 roku cesarz Franciszek Józef, a w 1858 r., późniejszy twórca "Starej Baśni", Józef Kraszewski. Z głębszej, zalanej części jaskini, pompowano wodę do nowo zbudowanych szpitali wojskowych na Wawelu. Grożące zawaleniem ściany i fragmenty stropu wzmocniono murem.
Dopiero w 1917 roku, z inicjatywy kierownika Restauracji Zamku Królewskiego na Wawelu, prof. Adolfa Szyszko-Bohusza, podjęto kolejne prace nad udostępnieniem Smoczej Jamy społeczeństwu. Przebito nowe wyjście (ponad obecnym, wówczas zasypanym), wykonano kręte murowane schody służące schodzącym do jaskini do dziś, poszerzono dynamitem przejścia między komorami, wprowadzono oświetlenie elektryczne. Od sierpnia 1918 r. do zajęcia Wawelu przez wojska niemieckie we wrześniu 1939 r. trwał ożywiony ruch turystyczny. Administracja Generalnego Gubernatora miała jednak nowe plany, m.in. zainstalowania dużej podziemnej kotłowni, schronu przeciwlotniczego.

Górnicy ratują jaskinię
Po wojnie, w 1945 roku odkopano naturalny wylot jaskini, niedostępny prawie 100 lat, i odsłonięto spod ziemnego nasypu skaliste zbocze opodal. Smocza Jama znów była dostępna dla turystów. Trzeba było ją jednak zabezpieczyć, bowiem w wielu miejscach odpadały ze stropu kawałki skał, a prewencyjne usuwanie zwietrzałych bloków zmniejszało grubość coraz bardziej wątłego sklepienia. Masyw skalny był naruszony wysadzeniem Mostu Dębnickiego przez wycofujące się wojska niemieckie. Po precyzyjnym rozpoznaniu hydrogeologicznym (prof. Kleczkowski) i geotechnicznym, w 1966 roku zamknięto jaskinię dla turystów na 10 lat. Ekipy Przedsiębiorstwa Robót Górniczych z Bytomia, pod nadzorem naukowym prof. Strzeleckiego z AGH, spajały górotwór kotwiami górniczymi, cementem i żywicami. Jaskinia i zabudowania Wawelu ponad nią ocalały.
 

 


Nie skrywając podziwu dla ratowników trzeba jednak stwierdzić, że po kilku wiekach gospodarzenia sławna dziura ma już niewiele elementów naturalnych, a zwiedzanie jej nie może zadowolić przyrodników. Mimo to stanowi osobliwość, a pomnik smoka, który co pewien czas może zionąć ogniem (autorstwa Chromego; postawiony w 1972 r.), pobudza wyobraźnię dzieci, a u dorosłych budzi uśmiech sympatii.

A jednak coś naturalnego pozostało
Rozmiary Smoczej Jamy w dawnych publikacjach różnią się istotnie od tych, które znamy dziś. Pierwsze pomiary geodezyjne, wykonane podczas wspomnianych wyżej badań namuliska w XIX wieku, ukazały trójkomorowe wnętrze o długości około 60 metrów. Dno najgłębszej komory leżało 20,5 m poniżej powierzchni Wzgórza Wawelskiego w tym miejscu. Po późniejszych pracach adaptacyjnych i odkopaniu naturalnego wylotu jaskinia "wydłużyła się" do niespełna 70 m.
I pewnie by tak zostało, gdyby nie odkrycie - badaniami geofizycznymi - nieznanej próżni za ścianą komory środkowej i przebicie do niej krótkiego korytarza. Okazała się bocznym korytarzem jaskini, trudnym do pokonania. Zaproszeni speleolodzy w 1983 r. odkryli około 150 m nowych korytarzy. Ta część jaskini jest ciasna, miejscami kręta, częściowo zalana wodą lub wypełniona błotnistym namułem; obfituje w trudne do pokonania progi i nie nadaje się do zwiedzania. Sprawiła zawód archeologom, którzy nie stwierdzili śladów obecności człowieka. Jest jednak niezwykle atrakcyjna dla tych, którzy próbują odczytać warunki i czas powstania jaskini.
W kopulastym stropie pełno jest tzw. kotłów wirowych, które powstały przy całkowitym wypełnieniu korytarza wodą. Ponieważ leżą one na wysokości do 207 m n.p.m., wnioskujemy, że jaskinia powstała, gdy poziom wody w pra-Wiśle był wyższy, co najmniej 10 m ponad obecny stan. Nie udało się dotąd datować wielobarwnego, cienkowarstwowanego iłu alofanowego, który wyściela dno korytarzy. Jest on inny niż wypełnienie wielu młodych jaskiń okolic Krakowa, ale zespół nasion tkwiących w tym osadzie nie daje jednoznacznej odpowiedzi paleontologicznej. Kręty korytarz biegnący początkowo w pobliżu poziomu Wisły i tworzący syfony podnosi się na stałe na północ od Baszty Złodziejskiej i przechodzi w niską, łagodnie nachyloną szczelinę międzywarstwową. Są tu oznaki niedawnego zawalania stropu. Dopływa świeże powietrze od strony ul. Podzamcze i dawnej studni. W wodzie jeziorek na dnie jest sporo fosforanów. Czyżby przeciekała kanalizacja z budynku dawnego szpitala?
Zespół korytarzy Smoczej Jamy jest zdumiewająco duży w stosunku do powierzchni tej części Wzgórza Wawelskiego, która może go zasilać wodami opadowymi. Może powstał w bardziej rozległym systemie krasowym?

 

 

ANDRZEJ PAULO I JACEK RUTKOWSKI

Autorzy są profesorami Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska Akademi Górniczo-Hutniczej

 

 

 

[Home] [Historia] [Zabytki] [Tradycje] [Okolice] [Artykuły cz. I] [Dolomityczny Kraków] [Nie pozostanie kamień..] [Krakowskie zdroje] [Nie tylko krypty..] [Uzdrowisko nie..] [Na dnie morza..] [Papieski Zakrzówek] [Prowadź górnicza brać] [Tyniecka brama] [Wawel niezwykły] [Zagadki wawelskiego..] [Życie utrwalone w..] [Artykuły cz. II] [Artykuły cz. III] [Galerie] [Kalendarz dziejów ..]