Kraków - moje miasto

Witryna w budowie

Strona umieszczona na serwerze darmowych kont Friko.pl

BuiltWithNOF
Wawel - intro

Klasztorna studnia

 

 

 

13.02.2001
Tynieckie tajemnice

 

Artykuł z gazety: “Dziennik Polski”

 

 

 

Klasztorna studnia
Nieopodal Wawelu, jak on górujący nad zakolem Wisły i zbudowany na wapiennej skale, wznosi się klasztor Benedyktynów w Tyńcu. Obecny na tym miejscu od tysiąca lat, przetrwał dziejowe nawałnice i kataklizmy.

Przyjmował w swych murach królów i wielkich tego świata, był warowną twierdzą oraz miejscem naukowych badań. Tak jak inne sędziwe budowle, obrósł w opowieści i legendy, które wraz z faktami historycznymi tworzą barwną mozaikę fantazji i rzeczywistości.
Jeśli dopisze nam szczęście, to może przemówią do nas obronne mury, bruk klasztornego dziedzińca, ułamki kolumn i rzeźb. Na pewno opowiedzą nam niejedną ciekawą historię. Może usłyszymy opowieść o dumnym księciu Walgierzu, może opowieść o konfederatach barskich, którzy bronili i fortyfikowali klasztor. A może jeszcze inne? Wszak każdy z nas inaczej widzi, słyszy i reaguje...
Mnie udało się usłyszeć opowieść o klasztornej studni, którą po powrocie do domu spisałem i przekazuję czytającym. Oto studzienna historia.

W czasach opata Iwo
Było to dawno, w czasie, gdy na wawelskim tronie zasiadał król Kazimierz zwany Wielkim, a opactwem tynieckim władał świątobliwy opat Iwo. Wśród królewskich rycerzy byli dwaj przyjaciele Jaśko Topór i Staszko Nałęcz. Razem na łowy i na wojny się gotowali, a na turniejach nigdy przeciwko sobie nie występowali. Nierozłączni i serdeczni jak bracia, lecz różni byli jak ogień i woda. Jaśko - porywczy i gwałtowny, gotów o każde słowo czy gest chwytać za miecz, Staszko - wesoły, ludziom życzliwy i skory do pomocy.
Pewnego dnia rozeszła się między królewskimi rycerzami wieść: Staszko zginął z ręki Jaśka! Rozgniewany o jakiś żart przyjaciela Jaśko jednym ciosem miecza zabrał mu życie. Jedni wierzyć nie chcieli, za niewczesną krotochwilę tę nowinę uważali. Drudzy "Hańba mu!" wołali. "Miast jak prawy rycerz pozwać przeciwnika na udeptaną ziemię, na walkę pieszą lub konną, zabił znienacka jak zbój, godzien więc jak zbój zawisnąć na szubienicy".
Gdy król dowiedział się o tym zdarzeniu, wezwał Jaśka przed swe oblicze i zapytał: - Zali prawdą jest, żeś zabił Staszka Nałęcza, czy też potwarz to, niesława rozpowiadana przez złe języki? Jaśko, hardo w oczy królowi patrząc i niedawny gniew ledwo przed majestatem hamując, odrzekł: - Prawdą jest miłościwy królu, iż zabiłem Staszka Nałęcza. Uczyniłem to, gdyż uchybił mej czci rycerskiej i dobremu imieniu!
- Skoro tak, to srogo zawinił przeciwko tobie - zmarszczył się król. - Ale i ty zawiniłeś, boś sprawiedliwość w swoją wziął rękę, zamiast sprawę przed królewski majestat przywieźć. Opowiedz swą krzywdę, a ja jego przewinę i twoją winę rozważę.
Skłonił się Jaśko, tchu nabrał i powiada: - Na łowach byliśmy, miłościwy panie. Moja strzała jeno raniła jelenia, bo nagły zwrot zrobił, w gąszcze umykał. Zanim drugą posłałem, Staszko swoją wypuścił i rogacza dobił. Zrazu dworować ze mnie począł, że kuszy bez naciągania nie napnę to i moje strzały słabe, a celu mniejszego niż Floriańska Brama nie trafię.

 

 

.
Rozgniewał się na te słowa król i rzekł: - Nie na tom cię pasował na rycerza, byś próżny był i zabijał jak zbój, lecz byś strzegł prawa, bronił słabych i służył orężem swemu krajowi! Nie godzien jesteś nosić rycerski pas i ostrogi. Skoro postąpiłeś jak łotr bez czci i sumienia, tedy jak łotr zawiśniesz na szubienicy
Struchleli wszyscy, nawet ci, którzy w pierwszym gniewie szubienicy Jaśkowi życzyli. A był przy tym obecny opat tyniecki, znany ze swej mądrości, który gościł na królewskim dworze. Słysząc królewski wyrok rzekł: - Miłościwy panie! Daruj życie temu młodzieńcowi. Zdumiał się król słowom opata.
- Nie lękajcie się, miłościwy królu - odparł opat - darujcie mu życie i darujcie mi tego człowieka. Kara surowa go nie minie. Sam ją obmyślę i dopilnuję jej wykonania.
Król zamyślił się dłuższą chwilę, po czym odrzekł: - Niech się stanie podług waszej woli, czcigodny opacie.

Będziesz drążył studnię...
Opat podziękował królowi i zwrócił się do Jaśka: - Słuchaj, nieszczęśniku. Nie jesteś już rycerzem ni wolnym człowiekiem. Miłościwy król darował mi ciebie, byś za swoją winę odpokutował... Za karę będziesz drążył w tynieckiej skale studnię. Ma ona być tak głęboka, by wody z niej starczyło dla całego klasztoru i załogi w naszej fortecy stacjonującej. Gdy tego dokonasz, skończy się twoja kara. Taka jest moja wola i decyzja.
Jaśko pobladł. Na kolana przed królem padł. - Panie miłościwy, zlituj się. Poćwiartować mnie każ, niech raz zginę marnie, ale nie czyń mnie niewolnikiem. Lecz stało się jak chciał opat. Dniem i nocą rąbał Jaśko tyniecką skałę. Nie oglądał bożego świata, gdyż ze studni nie wychodził. Chleb i wodę spuszczano mu na linie, a urobek wywożono w koszu uwiązanym na sznurach.
Pogłębiała się studnia, lecz końca pracy nie było widać. Jaśko walcząc z nieubłaganą skałą to złorzeczył, to modlił się na przemian, aż już i na złe słowa sił mu brakować zaczęło. Pewnej nocy, gdy Jaśko odpoczywał chwilę na stercie świeżo odłupanej skały, ujrzał postać zabitego przyjaciela.
Widziadło przemówiło do niego w te słowa: - Wysłano mnie, bym ci oznajmił, że dopełniła się już twoja kara i pokuta. Przebaczam ci mą śmierć. A teraz słuchaj uważnie. Gdy jutro rano spuszczą kosz, by zabrać twój urobek, ty uderz jeszcze raz kilofem w skałę, po czym wsiądź do kosza i co prędzej każ wieźć się na górę, gdyż studnia napełni się wodą.
Po wypowiedzeniu tych słów postać Staszka znikła. Na drugi dzień Jaśko uczynił wszystko tak, jak mu nakazywał duch przyjaciela. Ledwo zdążył wsiąść do kosza i wyjechać na górę, gdy studnia napełniła się wodą. Wciąż jej przybywało. Już sięgała brzegów cembrowiny, już przelewała się przez nią, już wypływała na dziedziniec! Gwar się zrobił i radość. Kto żyw wybiegł z klasztoru, sam opat przybył popatrzeć, i tylko Jaśko w cień się usunął, na kolana padł, by Bogu i zmarłemu przyjacielowi podziękować.

 

 

ANDRZEJ NAZAR

 

 

 

[Home] [Historia] [Zabytki] [Tradycje] [Okolice] [Artykuły cz. I] [Artykuły cz. II] [W drodze do Emaus] [Golgota] [Klasztorna studnia] [Ukryta kopuła] [Na szerokim torze] [Ostatnia nawałnica] [Pałac biskupów..] [Perła gotyku] [Kiedy Kraków żegnał..] [Pożeracze zabytków] [Mariacka litania..] [Stulecie elektrycznego] [Resztki słynnej..] [Jak zginął św. Stanisław] [Światło przed Matką..] [W wulkanicznym..] [Magiczny zawrót głowy] [Wędrówki czasu] [Wiosenne zaduszki] [Artykuły cz. III] [Galerie] [Kalendarz dziejów ..]