Kraków - moje miasto

Witryna w budowie

Strona umieszczona na serwerze darmowych kont Friko.pl

BuiltWithNOF
Wawel - intro

Nie pozostanie kamień na kamieniu

 

 

 

07, 14.11.2000
Geoturystyka dla każdego

 

Artykuł z gazety: “Dziennik Polski”.

cz. I
Nie pozostanie kamień na kamieniu

 

 

 

 

 

Grobowiec z dolomitu

 

Grobowiec wykuty z triasowego dolomitu diploporowego z Libiąża

 

 

 

Nigdzie tak nie odczuwamy przemijania otaczającej nas rzeczywistości, jak na cmentarzu. Nastrój ten jeszcze bardziej potęguje się w okresie Wszystkich Świętych i Zaduszek, w pejzażu obumierającej przyrody. Każdy cmentarz, a szczególnie cmentarz Rakowicki, jest tego przemijania przykładem. Odrzućmy jednak smutek i spójrzmy na groby naszych przodków z innej nieco perspektywy. Może to być spojrzenie historyka sztuki, architekta, konserwatora zabytków... My spojrzymy na cmentarz z punktu widzenia geologa. I teraz, i w przeszłości, dokładano wielkich starań, aby grób godnie się prezentował, by przetrwał wiele pokoleń. Jaki surowiec mógł podołać takim wymaganiom? Oczywiście kamień. Dlatego też na cmentarzu Rakowickim mamy tak wielką rozmaitość stosowanych surowców kamiennych, a czas prędko weryfikuje ich "niezniszczalność".

Osadowe, magmowe, metamorficzne
Gdyby pogrupować znajdujące się na cmentarzu Rakowickim grobowce według kryterium petrograficznego, moglibyśmy wyróżnić trzy podstawowe rodzaje skał, z których zostały one zbudowane: osadowe, magmowe i metamorfi-czne. Możemy także połączyć tę klasyfikację z kryterium według miejsca pochodzenia danego surowca: z najbliższych okolic Krakowa, z dalej położonych obszarów, ale z terytorium Polski oraz spoza jej granic.
W starych podręcznikach kartografii geologicznej znajdowały się wskazówki dla geologów rozpoczynających rozpoznawanie budowy geologicznej jakiegoś obszaru, aby najpierw udali się na miejscowy cmentarz. W tych, nie tak jeszcze dawnych czasach, większość nagrobków wykonywana była z kamienia pochodzenia miejscowego, co dawało geologowi wyobrażenie o surowcach skalnych najbliższej okolicy. W dzisiejszej dobie, ta strefa pozyskiwania materiału na grobowce rozciąga się już na setki i tysiące kilometrów. Tak więc współczesny cmentarz nie spełnia już roli informacyjnej, o możliwościach surowcowych najbliższych okolic. Daje natomiast geologowi szansę zaznajomienia się ze skałami z różnych stron Polski, jak również Europy, a nawet innych kontynentów.

Trudny wybór
Z pośród tej grupy skał najczęściej stosowanymi są piaskowce, rzadziej wapienie i dolomity. Właśnie najstarsze grobowce, te w pobliżu kaplicy Helclów, wznoszono z występujących w rejonie Myślenic i Dobczyc, a także Wieliczki, piaskowców karpackich, głównie brunatnych - istebniańskich, rzadziej zielonkawych - godulskich.
Miały one tę zaletę, że były niedrogim, a jednocześnie znakomitym materiałem rzeźbiarskim. Nie wytrzymywały jednak naporu upływającego czasu - na kamieniu pojawiają się rdzawe smugi i wykwity, rzeźby tracą ostrość wyrazu, naroża płyt zaoblają się, czasem pękają i powoli piękny grobowiec przemienia się w sypki piach. Z takiego właśnie istebniańskiego piaskowca wzniesiono w 1862 r. z fundacji L. Helcla kaplicę cmentarną na cmentarzu Rakowickim, i - co ciekawe - łącznie z dachem, krytym płytami tej skały. Dzisiaj, po wielu remontach, trudno doszukać się tutaj detali z tego właśnie kamienia.

Piaskowiec szydłowiecki
Kolejną skałą jest piaskowiec szydłowiecki, wydobywany od setek lat w rejonie Szydłowca, Śmiłowa, Nietuliska i Kunowa, na północnym obrzeżeniu Gór Świętokrzyskich. Jest to piaskowiec wieku jurajskiego, o charakterystycznej białej barwie i bardzo drobnym uziarnieniu; jednocześnie jest on skałą stosunkowo miękką i łatwą w eksploatacji, ale twardniejącą po wydobyciu ze złoża.
Chyba najstarszym wykonanym z tego piaskowca zabytkiem jest słynna figura pielgrzyma ze Słupi Nowej w Górach Świętokrzyskich. Szczególnie intensywny okres jego eksploatacji przypada na czasy Stanisława Augusta, który sprowadził do jego obróbki włoskich kamieniarzy. Głównym odbiorcą wykonywanych, częściowo na miejscu, rzeźb i innych elementów cmentarnej architektury była jednak Warszawa, stąd duży ich udział na warszawskich Powązkach.
 

 

Piaskowiec szydłowiecki ulega jednak bardzo łatwo antropogenicznemu zabrudzeniu, tracąc swoją pierwotną, atrakcyjną białą barwę.
Możemy również odszukać na cmentarzu Rakowickim grobowce wzniesione z piaskowców w różnych odcieniach barwy czerwonej, pozyskiwanych również na obrzeżach Gór Świętokrzyskich. Są to piaskowce wieku triasowego, znane pod szeregiem lokalnych nazw, związanych z miejscem ich występowania, jako piaskowce zagnańskie, tumlińskie, czy też wąchockie. Należą one do najdawniej eksploatowanych piaskowców tego obszaru, o czym świadczą XII-wieczne sakralne budowle Wąchocka, a szczególnie opactwo Cystersów. Ich zabarwienie związane jest ze zmienną zawartością spoiwa żelazisto-krzemionkowego. Z upływem czasu tylko w nieznacznym stopniu tracą one swoją pierwotną barwę.

Martwica wapienna
Innym, pochodzącym z niedalekich okolic Krakowa, a stosowanym w architekturze cmentarza Rakowickiego surowcem kamiennym jest czwartorzędowa martwica wapienna. Na "zdrowy rozum" skała ta najmniej nadaje się na budowle mające przetrwać wieki. Nie jest ona niczym innym, jak tylko bardzo silnie porowatym osadem wapiennym, strącającym się w środowisku wodnym, na liściach i innych częściach roślin. Ta jednak wytrzymała próbę czasu i oryginalne grobowce, wzniesione z brył tej skały, możemy oglądać w wielu punktach cmentarza. Odciski liści i innych fragmentów roślin, a także skorupki ślimaków są niekiedy bardzo dobrze widoczne na nadwietrzałej powierzchni, bo żaden kolekcjoner skamieniałości nie usiłuje ich stąd wydłubać.
Jeszcze inną skałą, dobrze znoszącą upływ mijającego czasu, ale rzadziej stosowaną, jest triasowy dolomit diploporowy z okolic Libiąża. Mimo upływu lat, grobowce wykonane z tej skały nie wykazują większych śladów zwietrzenia, a żółtawy pierwotnie dolomit patynuje się przyjmując przyjemną dla oka, beżowo-żółtawą barwę. Jednocześnie obecna od początku porowatość tej skały nadaje mu cechy "starożytnego zabytku".
Do rzadziej stosowanych w architekturze cmentarza Rakowickiego skał osadowych należy wapień pińczowski. Jest to wapień o dość niezwykłej genezie - powstał on w płytkowodnym środowisku morskim z nagromadzenia drobnych fragmentów rozkruszonych, wapiennych szkieletów morskich glonów, tzw. krasnorostów z rodzaju Lithothamnium. Jak mało która skała w Polsce nadaje się on do rzeźbienia bardzo delikatnych, wręcz finezyjnych i ażurowych detali. Przykładem takich możliwości może być wspaniały renesansowy baldachim nad sarkofagiem króla Władysława Jagiełły w Katedrze Wawelskiej, ufundowany przez króla Zygmunta I Starego, jak również baldachim grobowca Kazimierza Wielkiego, fundacji króla Ludwika Węgierskiego.
Na odkrytym powietrzu rzeźby z tego kamienia szybko ulegają destrukcji, czego najbardziej spektakularnym przykładem mogą być figury apostołów przed kościołem św. św. Piotra i Pawła przy ulicy Grodzkiej, zastąpione replikami w latach osiemdziesiątych. Wapienie pińczowskie użytkowano w Polsce już w X wieku, ale rozkwit ich zastosowania przypada na czasy renesansu. Do najbardziej znanych miejsc eksploatacji tej skały należy obecnie okolica Pińczowa nad Nidą, jak również rejon Brusna i Babiej Doliny na Roztoczu.
Nie należy jednak sądzić, że zostały tu wymienione wszystkie skały osadowe, które znalazły zastosowanie na cmentarzu Rakowickim. Jest ich bez porównania więcej, a w ciągu dwustu lat istnienia cmentarza wędrowały one w to miejsce z wielu zapomnianych już dzisiaj złóż, z różnych zakątków Polski i świata, a pomysłowość ludzi w tym względzie była tu niesłychana.

cz. II
 Kamienne eldorado

 

 

 

 

 

Grobowiec rodziców Jana Pawła II

 

Grobowiec rodziców papieża Jana Pawła II - jeden z najczęściej odwiedzanych na cmentarzu Rakowickim - wykonany z granitu strzegomskiego z tablicami epitafijnymi z białego marmuru

 

 

 

Idąc naszym "kamiennym szlakiem" przez Kraków przed tygodniem trafiliśmy na cmentarz Rakowicki. Poznaliśmy wtedy skały osadowe używane do budowy nagrobków. Dziś pora poznać skały magmowe i metamorficzne. I tym razem będzie to oczywiście opis wybiórczy i ograniczony do najciekawszych i najczęściej spotykanych rodzajów skał.

Inwestycja w przyszłość
Pierwsza z wspomnianych grup to skały magmowe, wśród których wyróżniamy skały głębinowe i wylewne. Te pierwsze powstają z magmy krystalizującej głęboko pod powierzchnią ziemi, te drugie - w wyniku krzepnięcia na powierzchni ziemi lawy, będącej powierzchniowym odpowiednikiem magmy. Istnieje wyraźna dysproporcja w ich zastosowaniu na korzyść skał głębinowych. W stosunku do opisywanych uprzednio, skały magmowe charakteryzują się znacznie większą odpornością na działanie zewnętrznych czynników niszczących. Dzięki tej zalecie - mimo większych kosztów i trudniejszej obróbce - są one coraz częściej stosowane w cmentarnej kamieniarce.
Skałami magmowymi, stojącymi najwyżej w hierarchii zastosowania w cmentarnej architekturze były - i są nadal - czarne, ciemno-popielate lub czarno-zielone, krystaliczne, zasadowe, głębinowe skały magmowe typu gabra, diorytu, diabazu, norytu i labradorytu. Charakterystyczną ich cechą - a szczególnie gabra i labradorytu - jest obecność dużych kryształów plagioklazów, o średnicy niekiedy do kilku cm. Minerały tej grupy - głównie labrador i andezyn - posiadają zdolność tzw. iryzacji polegającej na charakterystycznej fioletowo-zielono-niebieskiej grze barw poszczególnych osobników tego minerału.
Budowa grobowca z takiej skały to była i jest nadal poważna inwestycja, stąd nie należą one do najczęściej spotykanych na cmentarzu Rakowickim. W okresie przedwojennym i wcześniejszym skały te były sprowadzane z leżącego wówczas w granicach Polski Zagłębia Wołyńskiego, a do najbardziej znanych należało gabro slipczyńskie z Horoszek nad Irszą i z Kamiennego Brodu w okolicy Żytomierza oraz labradoryt: turczyński, horbiłowski, kamieniobrodzki, hołowiński i brażyński. Te ostatnie podobne są do słynnych labradorytów z Kanady i Stanów Zjednoczonych czy też do pochodzącego z południowej Norwegii laurwikitu.
Innym, tradycyjnym dostawcą tzw. "czarnego granitu" była i jest nadal Szwecja. Skały te, będące przeważnie diorytami, diabazami lub mikrogabrami, wydobywano głównie w okolicy Goteborga. Obecnie coraz częściej, szczególnie w nowej części cmentarza, spotykamy grobowce z norweskiego, grubokrystalicznego labradorytu "Blue pearl" o barwie popielato-niebieskiej i niezwykle intensywnej iryzacji.
 

 

Dolnośląskie skały magmowe
O ile importowane skały skandynawskie mają w dalszym ciągu swój udział w nowo budowanych grobowcach, to poczynając od zakończenia drugiej wojny światowej zdecydowanie dominują dolnośląskie skały magmowe. Rekordy popularności biją dwa rodzaje popielato-niebieskawych granitów: grubokrystalicznego z masywu Strzegomia - Sobótki i drobnokrystalicznego z masywu Strzelina - Żulowej.
Na wypolerowanych płytach granitu strzegomskiego widzimy nieraz jak gdyby czarne zacieki i smugi, czyli tzw. szliry. Nie jest to jednak proces wietrzenia, lecz efekt grawitacyjnego oddzielenia się jaśniejszych, lżejszych składników od nieco cięższych, ciemniejszych w czasie krzepnięcia tej skały.
Innym urozmaiceniem powierzchni obu granitów mogą być niewielkie, czarne, owalne "plamy" - zwane w gwarze kamieniarskiej "myszkami". Są to tzw. ksenolity, czyli wchłonięte z otoczenia granitowej intruzji, obtopione fragmenty skał. Mniej pospolitymi skałami głębinowymi, zbliżonymi nieco wyglądem do wcześniej opisanych, są czarno-zielonkawy, drobnokrystaliczny "sjenit" z Przedborowej, będący de facto skałą pośrednią pomiędzy sjenodiorytem a granodiorytem i popielato-czarny w białe plamki, grubokrystaliczny "sjenit" z Kośmina, zasługujący raczej na nazwę granodiorytu. Ten ostatni często zawiera wspomniane uprzednio czarne ksenolity.

Granity włoskie i fińskie
Ale możemy również napotkać na cmentarzu Rakowickim stare grobowce z różowych lub szarych granitów włoskich - przeważnie z rejonu Baweno oraz z białych, szarych i różowych granitów fińskich - głównie z Wysp Alandzkich. Również wspomniane uprzednio Zagłębie Wołyńskie dostarczało - szczególnie w pierwszej połowie XX wieku - rozlicznych granitów i zbliżonych petrograficznie skał eksploatowanych w rejonie Klesowa, Gniewania, Moczulanki, Tomaszgrodu i Korca, z których największą popularnością cieszyły się różowy i czerwony granit gniewański i szereg odmian klesowitu.
Na teren cmentarza wkraczają również inne, współcześnie importowane granity, np. szwedzki, czerwony, grubokrystaliczny "Imperial red", czy też pochodzący z Finlandii "Baltic brown", skała dobrze znana w geologii jako granit rapakiwi, o szacownym rodowodzie, bo mająca ponad 1,5 miliarda lat!

Nagrobek z gnejsu

 

Nietypowy w swojej kolorystyce nagrobek z pasiastego indyjskiego gnejsu Verde marina

 

 

 

Nietrwałe piękno
Ostatnia wreszcie grupa skał z nagrobków cmentarza Rakowickiego to stosunkowo rzadko stosowane skały metamorficzne. Spotykamy tu ich dwa podstawowe rodzaje - marmury i znacznie rzadziej gnejsy. Dlaczego jednak tak szlachetna skała jak marmur nie znajduje powszechnego zastosowania? Otóż najkorzystniej wygląda on po wypolerowaniu, ale cóż marmur jest skałą miękką i bardzo łatwo zarysować jego gładź, chociażby postawioną na Wszystkich Świętych doniczką z chryzantemą. Ponadto padające kwaśne deszcze powodują zmatowienie całej powierzchni. Stąd marmurowymi są przeważnie tablice epitafijne i inne drobne detale grobowców.
 

 


Z krajowych marmurów stosowana jest przeważnie Biała, a rzadziej Zielona Marianna ze Stronia Śląskiego, popielaty marmur ze Sławniowic, a najrzadziej czarny "marmur" dębnicki z Dębnika koło Krzeszowic, gdyż ten najłatwiej traci swoją atrakcyjną czarną barwę. W starszych grobowcach jest to przeważnie importowany biały marmur, często karraryjski, w bardziej współczesnych inne, przeważnie białe marmury włoskie, greckie, tureckie, a nawet rosyjskie.
Najrzadsze, a jednocześnie najświeższej daty są nagrobki z importowanych z Indii nieregularnie pasiastych gnejsów: różowego Tiger red lub popielato-różowego Verde marina. W stosunku do marmurów są one skałami o bardzo dużej odporności na niszczące działanie procesów zewnętrznych.
 

Grobowiec z labradorytu wołyńskiego

 

Grobowiec z labradorytu norweskiego

Grobowiec z grubokrystalicznego labradorytu wołyńskiego z widocznymi dużymi kryształami labradoru o wyraźnej iryzacji

 

Popielato-niebieskiej barwy grobowiec z grubokrystalicznego norweskiego labradorytu Blue pearl, o niebieskawej iryzacji grubych ziarn plagioklazów
 

Grobowiec z sjenitu

 

Pusty grobowiec wykonany w całości z grubokrystalicznego, popielato-czarnego "sjenitu" z Kośmina; widoczne duże kryształy białych skaleni średnicy do 3 cm

 

 

 

 

 

JACEK RAJCHEL


Dr hab. inż. Jacek Rajchel jest profesorem Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

 

 

 

[Home] [Historia] [Zabytki] [Tradycje] [Okolice] [Artykuły cz. I] [Dolomityczny Kraków] [Nie pozostanie kamień..] [Krakowskie zdroje] [Nie tylko krypty..] [Uzdrowisko nie..] [Na dnie morza..] [Papieski Zakrzówek] [Prowadź górnicza brać] [Tyniecka brama] [Wawel niezwykły] [Zagadki wawelskiego..] [Życie utrwalone w..] [Artykuły cz. II] [Artykuły cz. III] [Galerie] [Kalendarz dziejów ..]